Skip to main content

06.10 SEMINARIUM MMAZAPISZ SIĘ       10.11 WIECZÓR WALK SWDKUP BILET

Jak sparować, by się rozwijać
i nie rozbijać

Autor: Kamil Zawarski
Wszystkie posty autora

W zasadzie codziennie analizuję sparingi osób na bardzo różnych poziomach zaawansowania - od luźnych zadań na grupach początkujących, po zawodowców. Postanowiłem zebrać kilka swoich wniosków z tym związanych, które powinny okazać się pomocne szczególnie dla osób, które dopiero zaczynają sparować. Być może jednak będą przydatne również dla bardziej zaawansowanych - głównie jako forma usystematyzowania posiadanej wiedzy.

Sparingi to jedna z podstawowych form treningu w sportach walki. Właśnie – form treningu, czyli czegoś, co pozwoli nam podnieść swoje umiejętności i nauczyć się nowych elementów. Jeśli sparingi zamieniają się w chaotyczną bijatykę, przestają być treningiem i przestają przynosić efekty.

Jakie to efekty? Jak doskonale wiecie, technika wyniesiona z zajęć lub tarczowania nie przekłada się bezpośrednio na samą walkę, która ma zupełnie inną dynamikę, inny jest poziom stresu, itd.. Nie da się od razu wejść na ring czy do klatki i robić wszystko tak dobrze i skutecznie jak na treningu. Potrzebny jest trening tych elementów w sytuacji oddającej realia pojedynku. Takim właśnie – powtarzam to po raz kolejny – treningiem są właśnie sparingi. Możemy to też porównać do poligonu, na którym testujemy skuteczność pewnych rozwiązań, wyciągamy wnioski i wprowadzamy poprawki. Poligon, a nie realna wojna. Tak samo powinno być ze sparingami.

Na początek ogólna uwaga na temat kluczowej rzeczy, która rzutuje na przebieg całego sparingu, czyli właściwe nastawienie. Wiele osób rozpoczyna sparing ze złym celem, ze złym myśleniem. Skupiamy się tylko na tym, by od razu trafić partnera, gdy tak naprawdę trafienie jest ostatnim etapem tej gry (po którym wracamy do punktu pierwszego, czyli zadbaniu o swoje bezpieczeństwo, ale o tych punktach szczegółowo za chwilę).

Jak więc powinno przebiegać nasze myślenie podczas sparingu? Jakie powinniśmy wyznaczać sobie cele? Prześledźmy je po kolei:

Podstawowe zasady i cele:

1. Wszystko zaczyna się od obrony

Zacznijmy od tego, że najważniejsze jest zadbanie o własne bezpieczeństwo, czyli dobrze zorganizowana defensywa. I nie chodzi tutaj o oddawanie pola walki, uciekanie itd. Chodzi o to, byśmy wychodząc do każdej osobnej rywalizacji nie zapominali o podstawach obrony. Krzyczane na początku walki przez prawie każdy narożnik „broda nisko, ręce wysoko”, nie jest tylko pustym frazesem, ale właśnie przypomnieniem o uszczelnieniu tej wyjściowej pozycji. Wielokrotnie dzieje się to dopiero po pierwszym przyjętym ciosie na szczękę (gorzej jeśli okaże się on ostatnim), a przecież można tego uniknąć przy odrobinie koncentracji i chłodnego myślenia. Do tych elementów dochodzi także delikatnie obniżona pozycja, kontrola dystansu, zwody, zbicia, etc.

2. Gra na naszych warunkach

Jeśli jesteśmy wyposażeni w ten startowy arsenał, możemy rozpocząć próbę narzucenia swoich warunków gry/wciągnięcia w swoją grę oraz rozczytania gry  rywala. Sposobów jest wiele i zależą one od stylu walki jaki posiadacie. Główne z nich to kontrola przestrzeni i narzucenie swojego poruszania, zwody, zmiana rytmu, aktywna praca przednią ręką, przeniesienie walki do innej płaszczyzny, etc. Oczywiście używamy ciosów i kopnięć, ale nie róbmy tego z intencją skończenia walki tylko rozczytania i kontrolowania przeciwnika. Narzucamy swoje warunki gry, by w konsekwencji tego po drugiej stronie pojawiły się błędy – dziury w defensywie, które będziemy chcieli wykorzystać.

3. Zadanie Obrażeń

Punkt trzeci to właśnie próba wykorzystania powstałych przez pracę wykonaną wcześniej możliwości, czyli wyprowadzenie ataku/zadanie obrażeń. Jak widzicie słowo nokaut czy poddanie nie pada tu ani razu, bo też ani jedno ani drugie nie jest bezpośrednim celem walki, a tym bardziej imitującego ją sparingu. Celem jest kontrola i dominacja, czyli inaczej mówiąc wygrana. Nokaut lub poddanie jest tylko jedną z form tej dominacji. Nastawianie się od razu na jedną z tych form i szukanie jej za wszelką cenę sprawia, że zapominamy o punktach 1 i 2. W ten sposób nasza gra staje się bardzo mocno ograniczona, a co za tym idzie także łatwiejsza do rozczytania. W mniejszym stopniu kontrolujemy też to co się dzieje, a co za tym idzie w walce pojawia się coraz więcej chaosu i przypadku, czyli czynników, które powinniśmy się starać zminimalizować do zera.

Mając w głowie te trzy punkty, powinniśmy w trakcie sparingów starać się płynnie pracować w takiej właśnie kolejności. Bardzo ważne jest też, by po punkcie trzecim od razu wracać do punktu pierwszego, czyli w praktyce nie zatrzymywać się po wyprowadzonej akcji, ale myśleć też o następnym ruchu, czyli wyjściu poza dystans, zejściu do boku, klinczu, czy też innej formie kontroli pozycji i własnego bezpieczeństwa.

Oczywiście w realnym pojedynku dążymy do zakończenia walki przed czasem, ale też powinno to wynikać z narzucenia lub wciągnięcia w swoją grę. Jak wszystko inne, także nokaut/poddanie ma swoją przyczynę, swoje podstawy, z czegoś się bierze. Nie jest tak, że sobie po prostu wisi w powietrzu. To tak, jakby jabłka nagle same się pojawiały i unosiły w przestrzeni, a nie było drzewa z korzeniami, na którym wyrosły i dojrzały. Nie wiem czy to najlepsze porównanie, ale myślę, że całkiem dobrze obrazuje ten proces. Gra którą prowadzą w klatce zawodnicy MMA na najwyższym sportowym poziomie jest właśnie czymś takim - solidną, złożoną konstrukcją, której jednym z efektów działania jest skończenia walki przed czasem.

Będąc na początku tej drogi, Waszym celem na ten etap studiowania sportów walki powinna być głównie sztuka narzucania i utrzymywania swojej gry, swojego stylu walki, rytmu, nawet oddechu.

Kluczowe i najtrudniejsze jest w tym wszystkim to „utrzymanie”. Nie da się go wytrenować na samej tarczy i technice, ale właśnie w sparingach. Nie w bijatyce, tylko mądrych sparingach, których intensywność stopniowo wzrasta wraz z Waszym poziomem, i podczas których staracie się zapanować nad chaosem walki i uczycie się go kontrolować. Narzucacie swoją dominację i swoje warunki gry, by rywal nie miał komfortu, by musiał cały czas dostosowywać się do Waszych warunków. Grać w grę, której zasad nie zna lub przynajmniej nie zna ich tak dobrze, jak Wy.

Jeśli zadacie sobie trud, by zanalizować walki największych mistrzów, niezależnie od ogromnych różnic w ich stylach, to zauważycie, że łączą ich właśnie te elementy opisane powyżej.

To wszystko oczywiście nie wyczerpuje tematu, a w zasadzie dopiero go otwiera. Mam nadzieję, że będzie to punkt wyjścia do wielu innych ciekaw rozmów i dyskusji, które być może zaowocują w kolejne teksty, a przede wszystkim w rozwój naszej wiedzy i wejście na kolejne poziomy wtajemniczenia w MMA.