Skip to main content

Wakacyjne NaboryDołącz

"Najważniejsze jest
dobre towarzystwo"

Autor: Kamil Zawarski
Wszystkie posty autora

„Najważniejsze jest dobre towarzystwo” - klubowicze opowiadają o swoich początkach w sportach walki

Od wielu lat jednym z głównych zadań, jakie stawiamy sobie w SWD jest walka ze stereotypami na temat MMA i wszystkich sportów walki. I chociaż uważamy, że odnosimy w tym obszarze spore sukcesy, to jednak cały czas bardzo wielu ludzi myśli, że MMA to tylko niebezpieczna walka w klatce. O tym, jak niewiele ma to wspólnego z prawdą, najlepiej przekonują historię osób trenujących w klubie. Możecie znać ich już z naszego filmu promującego lub po prostu z klubowych mat. Teraz dowiecie się o nich o wiele więcej! Jak wyglądały ich początki w sportach walki? Jak trafili na pierwszy trening? Czy mieli wątpliwości? Czy się bali? Co o takiej pasji myślą ich bliscy? Zapraszamy na lektury!

"Na salę wnosisz trudy całego dnia np. stres, a z sali wychodzisz jak nowy, oczyszczony" - Łukasz Znamirowski

Zacznijmy od Łukasza Znamirowskiego, który na co dzień jest adwokatem i już od kilku lat stara się znajdować czas na treningi pomiędzy swoją pracą, a życiem rodzinnym.

„MMA to był dla mnie całkiem nowy sport. Bałem się o swoje zdrowie i o głowę - w końcu nią pracuje haha - ale okazało się, że dzięki regularnym treningom ze zdrowiem jest tylko lepiej, a głowa do dzisiaj jest na karku. Na treningi wysłał mnie mój rehabilitant po udanej rehabilitacji kręgosłupa. Sam trening to specyficzne uczucie - na salę wnosisz trudy całego dnia np. stres, a z sali wychodzisz jak nowy, oczyszczony. Dzięki trenowaniu wzrasta pewność siebie! To jest najlepsze… Jak reagują moi najbliżsi? Najpierw robią wow, a później z zainteresowaniem i zdziwieniem słuchają jaki to fajny sport. Przyjemne jest też to, że z czasem to się przeradza w bliższe relacje i często trenujący stają się po prostu częścią klubu i niejako pomagają go tworzyć. Ja na przykład jakiś czas po rozpoczęciu treningów zaprzyjaźniłem się z Tomaszem Drwalem i on wtedy organizował obóz sportowy dla najlepszych zawodników z całej Polski. Była mocna selekcja i zostało ostatnie miejsce do obsadzenia. Nie wiem dlaczego, bo nie byłem znawcą, Tomek posłuchał mnie i wziął wskazanego przeze mnie kandydata. Dzisiaj jest on jednym z najlepszych i najważniejszych trenerów w SWD, a dla mnie to bardzo przyjemne wspomnienie.”

"Teraz, po kilku latach, już raczej mało kto z moich znajomych czy rodziny traktuje moje treningi jak ekscentryczny wybryk" - Michał Malczak

Pora na kolejną ciekawą postać – młodego lekarza ortopedę, Michała Malczaka.

„Swoje treningi rozpocząłem na 3 roku studiów. Dołączyłem do grupy moich znajomych, którzy już trenowali w SWD z czystej ciekawości i chęci spróbowania czegoś nowego. Zawsze interesowałem się sportami walki, ale tylko z pozycji widza/fana. Oczywiście, że miałem wątpliwości odnośnie odbioru moich treningów i nowego hobby przez kolegów ze studiów i wykładowców... ale nie na tyle duże, żeby mnie to zniechęciło. Trafiłem od razu do grupy prowadzonej przez Tomka Drwala i Damiana Milewskiego. Była to mała grupa wiec o progres było łatwiej. Szybko zaangażowałem się w treningi i całą otoczkę tego sportu. Do tego stopnia, że na chwilę obecną nie wyobrażam sobie "nie trenowania". Co w tym takiego fajnego? Wielopłaszczyznowość treningów, możliwość współzawodnictwa na zdrowych/sportowych zasadach. Treningi MMA lub sportów walki w ogóle dają świetną możliwość wyładowania się/odstresowania. Dodatkowo w nie do końca zrozumiałym przeze mnie mechanizmie podnoszą pewność siebie i zwiększają samodyscyplinę. Dobrze, metodycznie prowadzone treningi są świetną i bardzo bezpieczną metodą utrzymania dobrej formy fizycznej. Teraz, po kilku latach już raczej mało kto z moich znajomych czy rodziny traktuje moje treningi jak "ekscentryczny wybryk". Raczej traktują to jako część mojego życia i odbierają pozytywnie. Czy mogę podzielić się jakąś anegdotą treningową? Znokautowałem Tomka Drwala superman punch'em... aaa to miała być autentyczna anegdota, a nie plan na 2018 :) "

"Gdybym mógł rozpocząć trening wcześniej, to na pewno bym to zrobił" - Klaudiusz Iciek

Lekarz, adwokat, ale czy pomyślelibyście, że MMA trenuje także jeden z najlepszych krakowskich stylistów i fryzjerów, Klaudiusz Iciek? Okazuje się, że to zupełnie normalna sprawa.

„Na sporty walki trafiłem dzięki mojemu trenerowi personalnemu, z którym kiedyś trenowałem crossfit, Damianowi Milewskiemu, który też trenował MMA. Na jednym z treningów poprosiłem go, aby pokazał mi coś z tych elementów, o których tylko słyszałem gdzieś tam pokątnie. Damian zaproponował, że pokaże mi coś z BJJ… nie miałem pojęcia co to takiego. Taka walka na chwyty i dźwignie w parterze, powiedział. Pomyślałem, że to bardzo fajne – wtedy miałem bardzo dobrą kondycję i czułem się dosyć silny, ponieważ długo trenowałem trening siłowy. Po 3 minutach siłowania się, nagle Damian założył mi jakieś duszenie... w skrócie - dusiłem się swoją własną ręką. Dzisiaj wiem, że był to trójkąt rękami. Bardzo mnie to wtedy zdziwiło, a zarazem zainteresowało i dało do myślenia.

Chociaż wydawało mi się, że jestem silny, po 5 minutach byłem już wypompowany i nie miałem siły na nic. Pomyślałem - gdzie moja kondycja??? Wtedy poczułem, że chcę tego spróbować więcej. Damian zabrał mnie do starej siedziby SWD na Hutniku… to był prawdziwy oldschool ;) Na początku miałem obawy, ponieważ ten sport kojarzył mi się tylko z bandziorką. Na miejscu okazało się, że przychodzi tam wielu ciekawych i naprawdę sympatyczni ludzi. Z wieloma z nich przyjaźnię się do dzisiaj. W treningach MMA najbardziej lubię różnorodność - trenuje się tam zwinność, gibkość, siłę, wytrzymałość, a do tego - co najważniejsze - człowiek szkoli umiejętności, które nie muszą, ale zawsze mogą się przydać w życiu. Gdybym mógł rozpocząć trening wcześniej, to na pewno bym to zrobił. Jeżeli nie chcesz nudnego treningu, a przy okazji chciałbyś wyrzucić z siebie trochę złości i negatywnych emocji, to MMA jest właśnie dla Ciebie."

Sporty walki, takie jak MMA, dają poczucie pewności siebie oraz pozwalają na ogólnorozwojowy trening układu ruchu, co jest zdrowe dla naszego ciała" - Krzysztof Żaba

A jak to wszystko wyglądało u Krzysztofa Żaby – fizjoterapeuty, dla którego MMA również stało się pasją?

„Swoją przygodę ze sportami walki rozpocząłem od judo w liceum, które trenowałem wtedy 2 lata. Potem pojawił się jakiś kickboxing na studiach, ale nie trwał on więcej niż 1 rok. Przygodę z SWD zacząłem 3 lata temu. Dostępność zajęć o godzinach dogodnych dla ludzi dużo pracujących oraz bardzo dobrze dopracowany plan pod kątem rozwoju motorycznego, stopniowania poziomu trudności i atmosfery tam panującej sprawił, że cały czas chce trenować. Sporty walki takie jak MMA dają poczucie pewności siebie oraz pozwalają na ogólnorozwojowy trening układu ruchu, co jest zdrowe dla naszego ciała. Dla mnie jako fizjoterapeuty, biomechanika ciosów, uników, rzutów lub dźwigni parterowych jest niczym innym, jak solidną powtórką z anatomii funkcjonalnej człowieka, więc tak naprawdę łączę przyjemne z pożytecznym :) Jeśli chodzi o moich bliskich to raczej wiedzą na czym ta dyscyplina polega oraz widzą mnie i moją względnie nie naruszoną przez MMA twarz, więc nie mają z tym problemu. Wiedzą, że trenując w SWD każdy może wybrać sobie poziom zaawansowania na jakim trenuje i jeżeli nie chce "walczyć na śmierć i życie" to nie musi. Wyjątkiem jest moja ciocia, która MMA ciągle postrzega jako bardzo krwawy sport, a swą opinie opiera na pamiętnej walce „Omena” :) ”

"Od zawsze marzyłam o takiej formie aktywności fizycznej" - Małgorzata Czech

Na koniec zostawiliśmy dla Was Małgorzatę Czech – nauczycielkę fizyki w liceum i jedną z najbardziej charakterystycznych postaci na matach SWD. Poznajcie jej historię!

„Fitness Platinium ogłosiło konkurs, w którym wygraną był trening personalny z Tomkiem Drwalem. Udało się. Przejrzałam jego stronkę na facebooku, poczytałam trochę o nim w internecie. Zaczęły nasuwać się pytania: Czy dam sobie radę? Kogo on się spodziewa? Pomyślałam, że będzie zaskoczony moją osobą. Miałam małego stresika, ale też wielką gotowość do zajęć. O kondycję nie martwiłam się, ponieważ od dłuższego czasu systematycznie uczestniczyłam w zajęciach fitness, zresztą całe życie jestem aktywna sportowo. Nagle pojawił sięTomasz Drwal. Rozpoczęliśmy trening. Trener wprowadził przyjazną atmosferę zajęć. Opuściłam salę zrealizowana, pozytywnie zmęczona i szczęśliwa. Zabrałam ze sobą nowe umiejętności i worek endorfin. Co dalej? Czy moje spotkanie z MMA miało się zakończyć na tym jednym treningu? Podczas zajęć Tomek Drwal zaraził mnie wielką pasją do trenowania sztuk walki. Nawet nie wiedział, że wtedy ,,wybudował mi most” do spełnienia mojego marzenia. Od zawsze marzyłam o takiej formie aktywności fizycznej. Miałam w głowie plan: zorientować się jak wyglądają treningi grupowe w Szkole Walki Drwala. Dodatkowo do jego realizacji miałam wsparcie znajomych i przyjaciół.

Iść, czy nie iść? Może wycofać się? Moją wizytę w SWD poprzedzają długie rozmowy telefoniczne z trenerem Sebastianem Kotwicą. Opisuje mi ofertę klubu, próbuje zachęcić do uczestnictwa w zajęciach. Trwał akurat nowy nabór na zajęcia MMA… Był 15 kwietnia 2014 roku. Jednak cały czas się wahałam. Pomyślałam, że może innym razem. Ale z drugiej strony, jeśli nie teraz, to kiedy? Moje wątpliwości rozwiał telefon ze Szkoły Walki Drwala. Już nie mogłam się cofnąć. Trener Sebastian oświadczył, że czeka na mnie. Dodał, że trener Paweł wie, że się pojawię i obiecał szczególną troskę podczas zająć. W takim razie musiałam się pojawić… 15 kwietnia 2018 roku miną 4 lata odkąd stałam się klubowiczką SWD. Początki nie były dla mnie takie łatwe. Wiązało się to z różnego rodzaju barierami z mojej strony. Pierwsze kroki, które stawiałam na macie były bardzo niepewne, ale z każdym dniem było coraz lepiej. W odpowiednim momencie otrzymałam też duży zastrzyk motywacji i wiary w siebie od Tomka , trenerów i klubowiczów. W tej chwili definitywnie stwierdzam, że pozostanie na matach w tym klubie to była moja bardzo dobra decyzja. Czuję się tam jak w domu. W czym sporty walki mi pomagają? Przede wszystkim poprawiają ogólną sprawność fizyczną. Jest to też możliwość rozładowania stresu i nawiązania relacji międzyludzkich. Uczą też cierpliwości i systematyczności. Co to tym wszystkim sądzą moi bliscy? Moi znajomi i bliscy przyzwyczaili się już, że trenuję sporty walki w SWD. Na początku ich spojrzenie na tą formę sportu było negatywne. Myśleli, że trenują je tylko ,,łobuzy’’, którzy później swoje umiejętności wykorzystują na ulicach. Uważali, że trening to tylko ,,obijanie” się. Jednak obserwując mój zachwyt i realizację w SWD zmienili zdanie. Nieraz na wspólnych spotkaniach opowiadałam o swoich treningach i atmosferze w klubie. W tej chwili cieszą się, że mam swoją pasję i, ze ją rozwijam."