Skip to main content

KUP BILET NA WIECZÓR WALK SWD!KUP BILET

Raport z drugiej strony MMA -
felieton Tomasza Drwala

Autor: Tomasz Drwal
Wszystkie posty autora

UFC, KSW, Tomasz Adamek – ostatnie tygodnie były festiwalem wielkich wydarzeń i tego wszystkiego co lubimy i czego nie lubimy w sportach walki. Byli wygrani i przegrani. Były dobre walki i walki słabe. Decyzje sędziów według jednych były sprawiedliwe, według innych nie. Były wielkie awantury, gorzkie żale, obwinianie za niepowodzenia. Wszystko to już ucichło i pomału lud zaczyna żyć następnymi nadchodzącymi eventami - tym bardziej, że już kolejne hitowe pojedynki zostały ogłoszone. I tak to się toczy. Sportowa karawana jedzie dalej. I dobrze, taki po prostu jest ten show-biznes. Śledząc jednak te wszystkie wydarzenia z wielkiego świata nie powinniśmy zapominać, że MMA to nie tylko to. Że jest też strona, której w mediach nie widać. Codzienna, zwykła, pozbawiona blichtru i pasów, ale w moim odczuciu ważniejsza. Pozwólcie zatem, że to jej poświęcę swój czas antenowy.

Chcę się podzielić z Wami pewną obserwacją na temat tego, jak u wielu ludzi wyobrażenie o MMA wyniesione z mediów zderza się z tym co widzą na sali treningowej. Niedawno w klubach SWD wystartowały nowe nabory, więc to sprawa bardzo na czasie. Świadomość ludzi na pewno jest już dużo większa, ale czy wszyscy odróżniają wyczynowy sport od treningów rekreacyjnych? Raczej nie. Myślę, że cały czas większość osób nie odważy się przyjść, bo uzna, że to jednak zbyt trudne i brutalne. Zwykle ludzie trafiają na zajęcia MMA w następujący sposób:

Zapisuje się delikwent lub delikwentka na siłeczkę, bo mu/jej trochę się nazbierało w spiżarce na brzuchu, twarzy lub tyłku. Normalna sprawa, zdarza się każdemu. Jako że w ramach jednego – w dodatku taniego - karnetu czy multisporta w klubach Platinim i Smart Gym są dostępne wszystkie cuda świata, przy pierwszej wizycie rozpoczyna się obchód po całym tym przybytku cielesnych rozkoszy. W czasie przechadzki i odkrywania kolejnych dziwnych maszyn zaczyna się zastanawianie, czy to na pewno dla mnie. Bo trzeba odszyfrować do czego służy dana maszyna i na jakie partie mięśniowe działa, trzeba jakiś trening zaplanować, jakieś serie, powtórzenia. Matko jedyna! Nie dość, że w robocie cały dzień muszę myśleć, się zastanawiać, decydować , to jeszcze teraz rozkmina na maszynie i radosna twórczość z planem treningowym… Jednak w trakcie dalszej przechadzki jego wzrok kieruje się na matę, gdzie akurat odbywają się zajęcia MMA czy np. kalisteniki. Patrzy, a tam ludziska trenują technikę walki, trenują sprawność, dostają jasne konkretne zadania, nikt nikomu głowy z korzeniami nie chce wyrwać, ale mimo wszystko pocą się jakoś od tego. Jest dyscyplina, szacunek i bezpieczeństwo. Trenują młodsi, trenują starsi, trenują kobiety. Wszyscy razem! Nowicjusz widzi to i z niedowierzaniem stwierdza, że przecież to nie jest to co widziałem w Sobotę wieczorem! Tutaj nikt nikomu nie chce z głowy skarbonki zrobić. Do tego zajęcia są skalowane i żeby przejść na grupę wyższą, trzeba swoje się nauczyć, a ich najważniejszym celem jest poprawa ogólnej sprawności fizycznej, która ma przełożenie na funkcjonalne w życiu codziennym. I tutaj – ma nadzieję, że ktoś dotrwał ze mną– docieramy do tej szarej, codziennej strony sportów walki, o której wspominałem na początku, a którą ja prywatnie tak lubię i szanuję.

Ktoś mi może zarzucić tzw. produkt placement i… będzie miał rację. Dlaczego - jako magister od fikołków z krakowskiego AWF - mam tego nie robić? Poza wąską grupą zawodników - oferuję WF dla dorosłych i tym samym pracuję w zawodzie, który zawsze chciałem wykonywać. Nie po drodze mi z polityką edukacji z wychowania fizycznego w naszych szkołach, dlatego odnajduję się w realizacji na troszkę innej płaszczyźnie. Co do polityki - jako że idą wybory, a wszyscy wiemy, że jest moda na kandydowanie, to i ja też! W następnym wpisie przedstawię swoje postulaty oraz taśmy prawdy z restauracji RUDY GAWRON. Będzie się działo. Udanego poniedziałku. Ave :)